Copyright © 2021 Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Świebodzinie

 

Designed by Darioplus

SANKTUARIUM

MIŁOSIERDZIA BOŻEGO W ŚWIEBODZINIE

Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Świebodzinie
Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Świebodzinie

Przychodzę do Was po 2000 lat. Przychodzę z dramatu wielkopiątkowych wydarzeń i sobotniej ciszy i zadumy. Byłem świadkiem tamtych dni. Bezbrzeżny smutek w niebie i na ziemi. Zasnął Król zanurzony przez własne stworzenie w śmiertelnym cierpieniu. Przychodzę, by dopowiedzieć zakończenie, którego nikt się nie spodziewał.

 

I oto stało się! Nad światem zabłysło słońce! Zazieleniła się obumarła ziemia, ożywiła się cała przyroda – wybuchła wiosna, świeża i piękna jak młodość! Zapanowała wielka radość, spełniła się najgłębsza nadzieja. Oto Pan zmartwychwstał! Jego grób jest pusty! Weselcie się już zastępy aniołów. Nadszedł czas radości. Wesel się ziemio! Wesel się człowie… Zaraz, zaraz, ale gdzie są ludzie. Jesteśmy my aniołowie, wszystkie stworzenia ziemi, oprócz… A gdzie jest człowiek? Cisza. Dlaczego nie ma tu żadnego z ludzi. Oto Pan zmartwychwstał! Grób jest pusty. Przyjdźcie i zobaczcie. Skończył się już czas panowania grzechu i śmierci. Pan zwyciężył. Gdzie jesteście??? Jeszcze śpią zmorzeni smutkiem po śmierci Pana – tłumaczy mi mój towarzysz anioł – Musimy poczekać do rana, do świtu. Może ktoś z nich się zjawi, żeby ponieść tę radosną nowinę. Zatem czekamy.

 

Wracamy myślą do pierwszych dni, gdy na początku Bóg stworzył niebo (czyli też nas aniołów) i ziemię. Jakie to były cudowne chwile. Najbardziej podziwialiśmy stworzenie człowieka. Jako jedynego Bóg zapragnął uczynić go na swój obraz i podobieństwo. Żebyście byli w tamtym momencie!!! Doświadczyliśmy jak wspaniała jest miłość naszego Stwórcy. Bóg cząstkę siebie zaszczepił w człowieku i nakazał nam aniołom opiekować się nim. A stworzył człowieka mężczyzną i niewiastą. W tych pierwszych dniach nie trzeba było tęsknić i gonić za szczęściem i miłością. Wszyscy, a zwłaszcza ludzie mieli ją w nadmiarze. Tak hojny jest Bóg. Boży plan miłości.

 

Ale nastąpiła niespodziewana tragedia. Niektórym aniołom nie podobał się ten plan i zbuntowali się. Nie mogę zrozumieć do dzisiaj: dlaczego? Przecież nikomu z nas niczego nie brakowało. Widziałem jak bardzo zabolało to Boga. Nigdy bym nie przypuszczał, że ci buntownicy posuną się dalej, by zranić bardziej. Nie, nie poprzestali na tym. Pociągnęli jeszcze człowieka – najdroższy, najcenniejszy skarb w oczach Boga. Nastawili ludzi przeciwko Bogu i doprowadzili do niewierności. Wtedy zadrżałem. Co Bóg teraz zrobi? Jak zachowa się On, który jest miłością? Oto jego dziecko – człowiek zranił Go dotkliwie. Jakże się ucieszyłem, że Bóg go nie zostawi, lecz uratuje. Bóg zapowiedział, że człowiek nie od razu będzie miał gotowe serce do nawrócenia dlatego powoli go do tego przygotuje.

 

I tak najpierw w historii Abrahama Bóg wypowiedział własne serce. Gdy nakazywał Mu wziąć syna jedynego i złożyć w ofierze na wskazanym pagórku, dobrze wiem, że myślał już o własnym Synu Jezusie i o Golgocie. Nie od razu pojąłem czemu tak dobrego człowieka, jakim był Abraham, nasz Stwórca wystawił na tak ciężką próbę. Podziwiałem Abrahama. Walczył w sercu z pokusą przeciwstawienia się temu dziwnemu poleceniu Boga. Ale ostatecznie podjął decyzję, a potem sięgnął po nóż. Widziałem jak Bóg uradował się posłuszeństwem Abrahamowym. Bardziej umiłował Boga i Jego wolę niż swoją ludzką. Nie odmówił Mu własnego Syna. Naprawił w jakimś sensie nieposłuszeństwo pierwszych rodziców. Jego heroiczna wiara spodobała się Bogu. Wówczas Pan posłał mnie – swego anioła do Abrahama, abym go powstrzymał i przekazał Mu niezwykłą obietnicę jako nagrodę. Abraham spostrzegł baranka uwikłanego rogami w zaroślach, poszedł i złożył go w ofierze całopalnej zamiast swego syna. Czy już rozumiecie? Do mnie to wtedy dotarło, co Bóg zamierzył w swym sercu, a opowiedział w historii Abrahama. Tym Izaakiem – najdroższym synem jest każdy człowiek – jesteście wy – i zamiast niego Bóg da w przyszłości prawdziwego Baranka – swego Syna umiłowanego Jezusa. Oto Baranek Boży, który zgładzi grzechy świata. Bóg Ojciec sam podjął to czego ostatecznie nie zażądał od Abrahama. Nie oszczędził własnego Syna, ale go wydał za wszystkich grzesznych ludzi. Tak Bogu spodobało się zbawić człowieka.

 

Stojąc teraz przy grobie z mym towarzyszem budzą się wszystkie te wspomnienia. Uświadomiłem sobie, że przed dwoma dniami spełniło się to wszystko, co Bóg zapowiedział w historii Abrahama. Niepojęta jest Boża miłość, że Syn zasłonił sobą na ołtarzu krzyża każdego człowieka przed zgubnymi skutkami grzechu. Niepojęta? Szalona miłość, cudowna, wierna, prawdziwa. Nie wystarczy słów, by o niej opowiedzieć. A my nadal czekamy z tą wiadomością o powstaniu Pana z martwych. Nie ma jeszcze ludzi przy grobie.

 

Z historii jakie odżywają w mym sercu wydobędę jeszcze jedną. Człowiek długo się opierał słowu Pana, dlatego Bóg szukał różnych sposobów by przemówić do ludzi. Był Abraham, a później Mojżesz. Nakazał Mu wyprowadzić lud Izraela z niewoli egipskiej. Byłem zdumiony, że Bóg tak wyraźniej mówił swemu ludowi o przyszłości. Znów pojawił się Baranek, tym razem paschalny, złożony w ofierze w noc wyjścia z Egiptu!. Bóg pragnął, aby to wydarzenie zapisało się w sercu każdego Izraelity. I dlatego nakazał prawem obchodzić Święto Paschy ku czci Pana. Chciał Bóg, by w przyszłości rozpoznali Baranka Bożego, gdy w czasie Paschy przemówi do nich przez Syna. Pascha oznacza tyle co przejście. To przejście z niewoli do wolności, ze śmierci do życia. Jako anioł Boży szedłem na przedzie oraz na tyłach wojsk izraelskich, aby bronić ludu Pana przed Egipcjanami. To co najważniejsze, zdarzyło się w nocy, gdy wody się rozstąpiły i Izrael przeszedł suchą nogą po dnie Morza Czerwonego. O świcie Pan zamknął historię niewoli w Egipcie pokonując prześladowców swego ludu. Ileż było w tamtych czasach aluzji do tej dzisiejszej nocy. Gdy Mojżesz prowadził lud z niewoli Bóg objawił niebu i zapowiedział ziemi Nowego Mojżesza – swego Syna, który przez zmartwychwstanie zanurzając w wodach chrztu wyprowadzi swe dzieci z niewoli grzechu i pomoże im przejść ze śmierci do życia.

 

Niesamowita jest miłość Boża, która nie zniechęciła się niewiernością człowieka. Z pełnym szacunkiem patrzyliśmy w niebie jak Bóg zawierał przymierze z Abrahamem i Mojżeszem, ale gdy ludzie wciąż byli nieposłuszni lękaliśmy się czy Bogu wystarczy cierpliwości. Przecież już przez te wydarzenia powiedział tyle o swym sercu i o miłości, dlaczego więc ludzie tą miłością gardzili i gardzą?

 

Przemówił jeszcze przez proroków. Izajasz wołał, że Bóg zawierając przymierze pragnął stać się oblubieńcem każdej duszy ludzkiej. Wezwał ją mówiąc: „Na krótką chwilę porzuciłem ciebie, ale z ogromną miłością Cię przygarnę. W przystępie gniewu ukryłem przed Tobą na krótko swe oblicze, ale w miłości wieczystej ulitowałem się nad tobą – mówi Bóg. Bo góry mogą ustąpić i pagórki się zachwiać, ale miłość moja nie odstąpi od ciebie. My aniołowie przez tyle tysięcy lat historii człowieka widzieliśmy jak ludzkie serce jest spragnione tej miłości. Bóg zawsze dostrzegał tę tęsknotę pierwszy i dlatego postanowił dać człowiekowi jeszcze jedną największą szansę. Mówił w Abrahamie, Mojżeszu, przez proroków, ale nie posłuchali ludzie i nie zrozumieli. Naprawdę uwierzcie trzeba szukać Pana, gdy pozwala się znaleźć, wzywać Go dopóki jest blisko, nawrócić się, a Pan się zmiłuje. Nadszedł czas zawarcia przymierza nowego i wiecznego. Wszyscy aniołowie wiedzieli, że szybko nadchodzi najważniejszy moment w historii ludzkości. Bóg przyjdzie do swojego ludu jako bezbronne Dziecię. Przyszedł, lecz swoi Go nie przyjęli i gdy nadeszła godzina Syna Człowieczego wydali Go na ukrzyżowanie – zabity jak baranek ofiarny na drzewie krzyża. Aż dotąd doszedł Bóg, by powiedzieć o swej miłości, by dać ją przez Syna.

 

Wszystkim wydawało się, że to koniec. Apostołom, uczniom, niewiastom. Do ich serc natarczywie pukała rozpacz. Stałem przy pustym grobie i nie mogłem się już doczekać chwili gdy ktoś z ludzi tu przyjdzie i przekona się, że w tę noc paschalną od tak dawna zapowiadaną, Bóg odniósł ostateczne zwycięstwo nad piekłem. Już świta. Nie mogę już dłużej się powstrzymać, by oznajmić, że przyszła nadzieja. No nareszcie ktoś idzie. To niewiasty. Powoli na ich twarzach maluje się zdziwienie i przerażenie na widok otwartego grobu. Przez chwilę patrzyłem na ich niecierpliwą tęsknotę, z jaką szukały Pana. Nie znalazły ciała Jezusa. Stały bezradne, a gdy nas spostrzegły przestraszyły się. Tak się radowałem, że nareszcie mogę powiedzieć to na co czekały miliony udręczonych grzechem ludzi: „Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych? Nie ma Go tutaj! Zmartwychwstał! Przypomnijcie sobie jak Wam mówił…” Jeszcze chwilę stały niezdecydowane. Zrozumiały co się stało. Pobiegły i oznajmiły to Apostołom. Niestety nawet taka prawda rodzi się z trudem. Nie dali od razu wiary słowom niewiast. Ale Piotr wybrał się i pobiegł do grobu, by dotknąć tajemnicy. Ujrzał i zadziwił się.

 

Od tamtego momentu przez blisko 2000 lat przychodzą ludzie – jak niewiasty i Piotr, aby szukać ciała Jezusa. Czekamy na nich przy grobie. Widzę, że przyszliście w tę noc paschalną także i wy. Nie możecie znaleźć martwego ciała Pana Jezusa? I wam powtórzymy tę radosną wieść: „Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych? Bądźcie uważni! Za chwilę sam, osobiście przyjdzie do was i odnajdziecie Jego Ciało – Ciało Chrystusa – już nie martwe, lecz żywe – Eucharystyczne. Biegnijcie powiedzcie wszystkim ludziom: Nie ma go tutaj! Zmartwychwstał!!!

 

Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w ŚwiebodzinieSanktuarium Miłosierdzia Bożego w Świebodzinie

Homilia z Wigilii Paschalnej

17 kwietnia 2022
Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Świebodzinie